Rynek sztuki w 2011 roku - raport Stowarzyszenia Antykwariuszy Polskich

Rynek sztuki w Polsce w 2012- Raport SAP - plik do pobrania

          LOGO_SAP-11I.Sytuacja na światowym rynku sztuki

    Przedstawienie tendencji dominujących na światowym, w tym także polskim rynku sztuki, możliwe jest w oparciu o analizę danych pochodzących z publicznych sprzedaży w domach aukcyjnych, szacunkowej oceny przychodów galerii i wyników transakcji zawieranych na portalach internetowych. Wg dr Clare McAndrew, który dla CINOA (Confédération Internationale des Négociants en Oeuvres d'Art) przeanalizował funkcjonowanie światowego rynku sztuki ok. połowy sprzedaży jest realizowanych przez galerie i drugie tyle przez domy aukcyjne (Clare McAndrew The Role of Art & Antique Dealers.An Added Value, Publications UK LTD 2011). Wartość całego światowego rynku sztuki w 2010 roku autor ocenił na ok. 43 mld Euro. Przychód był generowany przez 375.000 podmiotów gospodarczych zatrudniających ok. 1.4 mln osób. Inne źródło wiedzy - powszechnie dostępny raport roczny Artprice.com omawiający 2010 rok, analizował wyniki licytacji za łączna kwotę ok. 7.2 mld Euro, co stanowiło ok. 30% sprzedaży aukcyjnej przeprowadzonej przez profesjonalne domy aukcyjne, w tym wiodące Sotheby?s i Christie?s, jeżeli przyjmie się za podstawę ocenę obrotów na rynku wykonaną przez McAndrew .
    Raport Artprice za rok 2011 wykazał, że sprzedaż w monitorowanych domach aukcyjnych zwiększyła się do poziomu 8.7 mld Euro. Należy spodziewać się, że ten ponad 17% wzrost w stosunku do roku poprzedniego  również miał swoje odzwierciedlenie w sprzedażach galerii. Potwierdzać może to barometr nastrojów antykwariuszy czyli Art Market Confidence Index publikowany na głównej stronie Artprice.com, oscylujący przez cały rok 2011 pomiędzy + 10  i +30. Wskazuje to, że handlarze dziełami sztuki mieli się raczej dobrze i choć jak zwykle narzekali, to jednak z nadzieją patrzyli w przyszłość. W 2011 roku wzrost zanotowały najważniejsze rynki europejskie ? angielski (+24%), francuski (+9%) i niemiecki (+23%), zaś amerykański obniżył się o 3%. Na pierwszym miejscu od 2010 roku jest rynek chiński, który tylko w przeciągu jednego 2011 roku wzrósł o 49%. Obecnie spośród dziesięciu domów aukcyjnych generujących największe obroty siedem znajduje się w Chinach. Znacząco wzrosła liczba obrazów sprzedanych powyżej 1 mln USD ? było ich w 2011 aż 1.675, czyli o 32% więcej niż w roku ubiegłym i to także zasługa rynku azjatyckiego.

II.Polski rynek sztuki

    W Stowarzyszeniu Antykwariuszy Polskich (SAP) należącym do CINOA zarejestrowani są przedstawiciele ponad stu  podmiotów gospodarczych handlujących dziełami sztuki, w tym prawie wszystkie domy aukcyjne. Z dużym prawdopodobieństwem można założy, że poza Stowarzyszeniem działa w Polsce jeszcze ok. stu innych galerii oraz szeroka rzesza osób dorywczo handlujących dziełami sztuki bez zarejestrowanej działalności gospodarczej, przede wszystkim sprzedająca poprzez internetowe portale Allegro i eBay. Uwzględniając przychody wszystkich sprzedawców wartość polskiego rynku sztuki (kategorie: malarstwo, grafika, rzeźba i fotografia artystyczna) można szacować na ok. 200 mln zl. Analiza wyników publicznych aukcji zamieszczona w Roczniku Aukcyjnym Art & Business (Art & Business nr 2-3/2012) wskazuje, że na polskim rynku sztuki pod względem wartości sprzedaży nie doszło do istotnych zmian. Licząc łącznie transakcje na aukcjach publicznych w kategoriach malarstwo, grafika, rzeźba i fotografia sprzedaż spadła minimalnie z 36.7 do 36.1 mln. zł. Przy marginesie błędu rzędu 5% oznacza to zahamowanie tendencji spadkowej, występującej od rekordowego 2008 roku, kiedy to sprzedaż wyniosła prawie 57 mln zł. Systematycznie wzrasta liczba obiektów sprzedanych czemu towarzyszy, zwłaszcza w przypadku malarstwa, obniżenie ceny jednostkowej. Średnia cena obrazu wylicytowanego na aukcji (bez opłat dodatkowych) zbliżyła się do 10.000 zł, podczas, gdy jeszcze w latach 2007 i 2008 znacznie przekraczała 20.000. To wynik nowego zjawiska na polskim rynku sztuki. W 2006 roku łódzki dom aukcyjny Rynek Sztuki zainaugurował handel dziełami początkujących artystów związanych z lokalną ASP, przeprowadzając trzy tzw. Aukcje Promocyjne. Profesjonalizm wykonanych prac wraz z bardzo niską cena wywoławczą, praktycznie odpowiadającą kosztom wytworzenia dzieła, wywołał gwałtowną reakcję po stronie popytu. Aukcje w 2006 i 2007 roku odnotowały efektywność sprzedaży zbliżoną do 90%. Zachęciło to warszawskie firmy i Sopocki Dom Aukcyjny do podjęcia tej inicjatywy i od 2008 roku organizowanych jest w Polsce, w Warszawie, Łodzi i Krakowie kilkanaście aukcji w roku prezentujących tzw. młodą sztukę. Dzięki temu ilość obrazów artystów współczesnych sprzedanych na aukcjach wzrosła wielokrotnie (z 286 w 2006 do 1.780 w 2011!). O ile jednak ideą łódzkiego Rynku Sztuki było wsparcie debiutujących twórców w początkowym okresie działalności artystycznej, o tyle obserwowany, systematyczny udział w aukcjach warszawskich artystów z wieloletnim dorobkiem może budzić zastanowienie. Być może mamy do czynienia z nowym zjawiskiem polegającym na uformowaniu się grupy malarzy, którzy nie wiążą się z żadną galerią, a swój kontakt z rynkiem ograniczają tylko do udziału w aukcjach? Wątpliwe jest bowiem, by jakakolwiek galeria zdecydowała się na stałą współpracę z twórcą, którego dzieła systematycznie, przez kilka lat, pojawiają się na licytacjach z cenami wywoławczymi nie przekraczającymi 500 zł. Tym bardziej, że coraz powszechniejsze są aukcje charytatywne, w czasie których można nabyć dzieła ww. malarzy, a nawet uznanych autorów za stosunkowo nie wysokie kwoty. W dłuższej perspektywie nie ma miejsca na rynku dla galerii handlujących sztuka współczesną artystów młodej generacji i dużej ilości aukcji tzw. Młodej Sztuki. Niewątpliwie ten segment rynku będzie przechodził w najbliższym czasie reorganizację. Musi powstać nowa koncepcja sprzedaży sztuki współczesnej doceniająca roli galerii wystawienniczych i uwzględniająca system ustalania cen w wyniku sprzedaży aukcyjnych.
    Inną, utrzymującą się tendencją w Polsce jest powolny upadek rynku fotografii artystycznej. W swym szczytowym okresie, w roku 2008 odnotował on ponad 0.5 mln. zł obrotu, ale od tej pory systematycznie maleje do 0.3 mln. zł w 2011.

III.Handel starodrukami

    Interesujące jest zjawisko wzrostu sprzedaży starodruków, wydawnictw bibliofilskich i monet. Antykwariaty specjalizujące się w obrocie ww. obiektami odnotowują doskonałe wyniki. Jak wykazują badania prowadzone przez Pawła Podniesińskiego, wartość sprzedaży inkunabułów, starych książek, map i innych obiektów bibliofilskich w ubiegłym roku przekroczyła 10 mln zł (wzrost o 6% wobec 2010 r.). W roku 2011 dziesięć firm zorganizowało 15 aukcji, przy czym ponad 87% wartości obrotów zostało wypracowanych przez cztery z nich: Dom Aukcyjny Lamus, Antykwariat Rara Avis, Antykwariat Wójtowicz i Bydgoski Antykwariat Naukowy. Średnia cena sprzedanego obiektu wynosiła ok. 1.000 zł, ale sześć pokonało barierę 100.000 zł. Dane te sugerują dobrą kondycję finansową klientów oraz duży potencjał rozwoju tej części rynku dzieł sztuki w przypadku zwiększenia podaży unikatowych obiektów.

IV.Handel rzemiosłem artystycznym
    Obrót rzemiosłem artystycznym na polskim rynku determinuje bardzo slaby popyt kolekcjonerski i w coraz większym stopniu przejmowanie handlu przedmiotami dekoracyjnymi czy użytkowymi przez aukcyjne portale internetowe. Właściciele galerii obserwują w ostatnich latach znaczący spadek sprzedaży mebli, handel którymi został prawie całkowicie zdominowany przez internet. Większość oferty pochodzi z importu a często sprzedawcami nie są profesjonalni antykwariusze, tylko amatorzy w dodatku operujący w tzw. szarej strefie. Z kolei zmieniające się zainteresowania kolekcjonerskie, wynikające po części ze zmiany pokoleniowej, a po części z zupełnego braku promowania w społeczeństwie zamiłowania do dawnej kultury materialnej, powodują prawie zupełny zanik, tak po stronie podaży jak i popytu, ciekawych obiektów z tradycyjnych dziedzin takich jak złotnictwo, ceramika, szkło czy metale. Zauważyć należy, że na rynkach bogatych krajów Zachodu, a ostatnio również Chin, obrót rzemiosłem i przedmiotami dekoracyjnymi stanowi pod względem ilościowym większość oferty. Na rynku polskim przedmiotem handlu w przytłaczającej większości stały się tanie, masowo produkowane w XIX i XX wieku w Europie Zachodniej przedmioty, przywożone  obecnie stamtąd nie tylko przez antykwariuszy ale i dostawców amatorów, którzy w ten sposób często podnoszą efektywność swojej zarobkowej emigracji w Anglii, Holandii czy Francji. Dobre, wysokiej klasy antykwaryczne obiekty pojawiają się sporadycznie na aukcjach lub w tych niewielu antykwariatach w kraju, które mają stare, dobre kontakty z kolekcjonerami lub (co niestety coraz częstsze) z ich spadkobiercami.

V.Handel numizmatami

    Bardzo istotnym segmentem szeroko rozumianego rynku kolekcjonerskiego jest rynek numizmatyczny będący w polskich warunkach swoistą ?klasą dla siebie?. Bardzo prężnie działa Stowarzyszenie Numizmatyków Profesjonalnych, które skupia najważniejsze firmy numizmatyczne . Stowarzyszenie stawia na wiedzę i fachowość osób i firm działających na rynku, a dzięki swojej aktywności profesjonalizuje obrót numizmatami miedzy innymi poprzez skuteczną walkę z wprowadzaniem do obrotu fałszerstw. Warto zauważyć, że przy stowarzyszeniu działa grupa ekspertów zaakceptowana przez tę organizację. Wydawany jest Przegląd Numizmatyczny ? pismo o charakterze popularno-naukowym, jego obecny nakład waha się od 2.900 do 3.200 egzemplarzy. Szacunkowa wartość obrotów na rynku numizmatycznym kształtowanym poprzez obrót  na serwisach aukcyjnych, sklepy internetowe i stacjonarne oraz rynek aukcyjny w roku 2011 oscylowała w przedziale 140 do 150 mln zł. Oferta aukcyjna ilościowo stanowi kilka procent ale generuje obrót rzędu 25 mln zł. Najdroższą monetą sprzedaną w Polsce był talar Stanisława Augusta Poniatowskiego z 1766 roku, moneta próbna, wybita w nakładzie 5 egzemplarzy, za którą uzyskano cenę 609.500 zł. Ceny aukcyjne za wyjątkowo rzadkie monety osiągają często od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy zł. Warto zauważyć, że najdroższe monety to miniaturowe dzieła sztuki, ich autorami byli często najwybitniejsi medalierzy czy rzeźbiarze danej epoki. W porównaniu do cen  na polskim rynku rzemiosła artystycznego wyniki sprzedaży numizmatów są imponujące.

VI.Polski rynek sztuki na tle Raportu CINOA

    Pomimo długotrwałego odizolowania polskiego rynku sztuki od światowego pewne długofalowe tendencje wykazane w raporcie CINOA wydają się także charakterystyczne dla środowiska naszych antykwariuszy i marszandów. Po pierwsze,  prawie połowa podmiotów gospodarczych w świecie to firmy jedno lub dwuosobowe (tzw. mikrobiznes lub SOHO ? small office/home office- stanowią 47%). Są co prawda duże domy aukcyjne zatrudniające nawet powyżej 1.000 osób, ale średnia to 3 - 4 osoby na firmę. W naszym kraju dominują firmy z 1-2 osobową obsadą, zaś więcej pracowników mają tylko nieliczne galerie i domy aukcyjne. Nie ma odpowiednich statystyk, ale wydaje się, że także w Polsce wykształcenie antykwariuszy znacznie przekracza średni poziom edukacji osoby prowadzącej jakikolwiek business. Przy czym, i to także jest typowe, bardzo często zdobyta wiedza ma niewiele wspólnego z historią sztuki. Antykwariaty prowadzą byli ekonomiści, naukowcy, prawnicy, dziennikarze a brak wymogu posiadania licencji otwiera drogę każdemu do własnej galerii. W tak ważnym ostatnio medialnie temacie jak parytet płci antykwariusze mogą uchodzić za wzór do naśladowania ? statystyki światowe wskazują na ok. 50% udział kobiet w branży, co ma zapewne także zastosowania do polskich warunków. Podobnie jak na świecie również w Polsce pod względem demograficznym obserwujemy wzrost średniego wieku osób działających w tym businessie. Duża część firm ma charakter rodzinny, wiele z nich zaczęło działać na przełomie lat 80./90. XX w. i ze względu na naturalną zmianę pokoleń, następującą co ok.20 lat, widzimy ich zamieranie z braku osób zainteresowanych kontynuowaniem działalności gospodarczej (30% firm rodzinnych przejmują dzieci, 15% wnuki). Handel dziełami sztuki nie jest na tyle atrakcyjny by kolejne pokolenie, na ogół dobrze wyedukowane, było zainteresowane kontynuowaniem działalności mamy lub taty, tj. siedzeniem w samotności i walką o każdego, często kapryśnego klienta. Dlatego, gdy rodzice odchodzą na emeryturę tak wiele antykwariatów zamyka teraz swoje podwoje. Dodatkowo, polskie galerie przegrywają walkę o byt z innymi dziedzinami działalności gospodarczej charakteryzującymi się szybszym obrotem kapitału. W naszych warunkach antykwariat nie jest i nigdy nie będzie w stanie zarobić tyle co restauracja lub outlet z odzieżą. Statystyczny Polak wydaje na zakup dzieł sztuki w skali roku kilkakrotnie mniej niż Niemiec i kilkadziesiąt krotnie mniej niż Anglik. Dlatego wzrastające koszty utrzymania firmy, w dużym stopniu wynikające ze wzrostu czynszów i opłat za użytkowanie lokali oraz wysokie koszty zatrudnienia skutecznie eliminują antykwariuszy i marszandów z centrów miast, jeżeli nie w ogóle z rynku. W branży, która jest stylem życia a nie modelem na zarabianie pieniędzy nigdy nie wygra się z gastronomią. Brak zrozumienia przez władze tego zjawiska może mieć katastrofalne skutki. Przykładem jest Zakopane, które kiedyś uchodziło za miejsce spotkań polskiej bohemy artystycznej, pełne galerii i kawiarni, w których przebywali malarze, artyści i animatorzy sztuki z całego kraju oraz także siedzibę sportów zimowych. Sporty zimowe jakie były 50 lat temu są i teraz, natomiast miasto przekształciło się w centrum fast foodów i kramów handlujących tandetą produkowana dla niewymagającego klienta. Efektem jest dramatyczny spadek liczby gości a naprawa wizerunku miasta, jeżeli w ogóle  możliwa, będzie kosztowała dziesiątki milionów złotych i nie wiadomo czy przyniesie skutek, bo inteligencja artystyczna zdążyła sobie znaleźć już lepsze miejsca, wolne od tłumów konsumentów hamburgerów w perukach z iluminowanymi włosami.
    Kolejną analogią pomiędzy opisywanymi przez McAndrew galeriami w szerokim świecie i naszymi, polskimi, jest system prowadzenia firmy. Polscy antykwariusze, podobnie jak ich koledzy w innych krajach Europy i Ameryki dalecy są od perspektywicznego patrzenia w przyszłość. Prawie nigdy nie pisali i nie piszą business planów, a ich zamierzenia ograniczają się do zarobienia pieniędzy na bieżącą aktywność. Wiąże się to ze wspomnianym wyżej stylem życia ? antykwariuszem lub marszandem się jest i już. Dlatego nie widzą oni konieczności opracowywania strategii rozwoju firmy i walki o nowe rynki. Zakładają, że klient wcześniej lub później pojawi się i cos z oferty kupi. Wiąże się z tym też zapóźnienie technologiczne ? w dalszym ciągu w wielu galeriach komputer podłączony do internetu używany jest tylko od czasu do czasu, zaś głównymi źródłami wiedzy są własna biblioteka i własne doświadczenie.
   Polski rynek ma jednak swoją specyfikę w dużej mierze wynikającą z podstawowych problemów ograniczających jego rozwój, które są podobne od lat. Należą do nich po stronie ekonomicznej:
- brak kapitału wymuszający dominację sprzedaży komisowej
- brak aktywnych inwestorów instytucjonalnych (funduszy inwestycyjnych, banków)
- mały udział muzeów w zakupach dziel sztuki
- ograniczenia administracyjne w obrocie dziełami sztuki(w tym eksportu)
- duży udział nielegalnego handlu (powszechna akceptacja dla działalności nielegalnych handlarzy i brak świadomości powodowanych przez nich strat)
    Towarzyszą temu negatywne zjawiska kulturowe i socjologiczne:
- hermetyczność i prowincjonalność rynku oraz silne uzależnienie od mody wynikające z braku edukacji plastycznej
- niedocenianie przez rządzących roli sztuk wizualnych w rozwoju kulturowym społeczeństwa
- zdumiewająco małe zainteresowanie mediów wydarzeniami artystycznymi związanymi ze sztukami plastycznymi
- mała ekspansywność muzeów, ograniczenie ich misji edukacyjnej i faworyzowanie rozwoju kolekcji powszechnie niezrozumiałej sztuki nowych mediów
- nieuregulowana sytuacja prawna ekspertów (brak kryteriów wykonywania zawodu i odpowiedzialności za podejmowane decyzje).
    Nadzieją dla polskich antykwariuszy i marszandów jest rozwój klasy średniej. Następuje on jednak bardzo wolno bowiem reprezentujący ją przedstawiciele nie wynosząc z domu typowych dla burżuazji obyczajów wszystkiego muszą uczyć się sami. Obcowanie ze sztuką, które czyni ludzi wrażliwymi na piękno i otwiera nowe perspektywy, także  inwestycyjne, jest jeszcze dla wielu Polaków, którzy już trochę się dorobili, ciągle odległą i abstrakcyjną perspektywą. Wzrost zamożności społeczeństwa jest jednak faktem, zatem nieuchronne będzie przeznaczanie nadwyżek nie tylko na konsumpcję ale i inwestycje. Czy część z tych pieniędzy to będą zakupy dziel sztuki? Na pewno tak.

Wojciech Niewiarowski we współpracy z Zuzanną Migo-Rożek i Leszkiem Wąsem
 

Bezpłatny newsletter

Chcesz otrzymywać informacje związane z naszym stowarzyszeniem?

Ankieta

Czy jesteś za swobodnym wywozem dzieł sztuki z Polski?

Kalendarz

Sierpień 2017 Wrzesień 2017
Ni Po Wt Śr Cz Pi So
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31